…Trzeba najpierw umrzeć, aby potem zwyciężyć. Trzeba najpierw pogodzić się z krzyżem, aby doświadczyć zmartwychwstania, szczęścia, wolności, radości. Tu kryje się tajemnica naszego życia – nie na wielkie dni, ale na co dzień. Trzeba coś stracić, świadomie oddać – i dopiero wtedy Jezus może nam dać to, co On chce, co jest większe od tego, co straciliśmy. Może nam dać nową, inną radość, jedność, może nam dać samego siebie – i na tym polega zmartwychwstanie… Jeżeli dzisiaj jesteś gotowy, aby świadomie stracić to, co cię kosztuje, aby oddać to jako małą śmierć i uczynić udziałem, chociaż minimalnym, w śmierci Chrystusa Ukrzyżowanego, to także dzisiaj bierzesz udział – choćby minimalny – w zmartwychwstaniu Chrystusa. Im więcej mamy odwagi, aby stracić, tym bardziej Pan Jezus może dać nam zmartwychwstanie… (o. W. Wermter)
Notatki na marginesie
To ja jestem tą stajenką…
Zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. (Ga 4, 4-5)
Kończy się Adwent, zaczyna się uroczystość Bożego Narodzenia. Wspominamy znów to wielkie wydarzenie, które się uobecnia – Pan Bóg zesłał swego Syna, zrodzonego z niewiasty. Zrodzonego zwyczajnie, po ludzku, tak jak każdy człowiek. Jezus nie spadł z nieba, nie zjawił się jako anioł – wybrał zwykły sposób: ciało i krew, aby stać się człowiekiem. Stał się jednym z nas. Co to znaczy? Czytaj dalej „To ja jestem tą stajenką…”
