Dlaczego jest to tak ważny moment? Święty Jan Chrzciciel musi uczyć się tworzenia jedności przez pokorę, przez zaufanie i sam Jezus publicznie zdradza tajemnicę swojej misji: stworzenie jedności i pokora. Na tym polega prawdziwa sprawiedliwość. Jezus cały czas służy w pokorze. Ten, który był Bogiem, stał się człowiekiem. Ten, który był Panem, uczy się pracować w warsztacie świętego Józefa. Powierzchownie mówiąc, można powiedzieć, że Jezus cały czas „udaje”. Ale to nie jest takie brzydkie, kłamliwe udawanie. Wiemy, że istnieje też dobre udawanie: na przykład, gdy mama widzi, że dzieci się nudzą, bo pogoda jest brzydka, to siada z nimi na podłodze, bawi się klockami albo misiami. Tworzy jedność z dziećmi! Czy to udawanie? W pewnym sensie tak, bo mama miałaby raczej inne sposoby, aby odpocząć. Jednak w tym momencie ze względu na potrzeby dzieci, które kocha, wybiera takie sposoby rekreacji, które nie są za bardzo dla niej, ale to nie szkodzi. Schodzi do poziomu tych dzieci i bawi się: „udaje”, że jej się to podoba i w pewnym sensie rzeczywiście się to podoba: podoba jej się kochać dzieci, podoba się je uspokajać, pomagać im, być z nimi na równi. To jest tajemnica miłości, która jest pokorna, która tworzy jedność i w ten sposób tworzy coś nowego, rozwija coś głębszego. Przez to człowiek staje się dojrzały. Dla mamy to jest ta sama pokora, z którą Jezus stał się człowiekiem. Może dla starszego brata albo siostry to pokora świętego Jana, który był już dojrzałym człowiekiem, ale nie we wszystkim: musiał się jeszcze uczyć. Może ten starszy brat nie za bardzo miał ochotę, aby razem z młodszymi bawić się klockami, chciałby raczej pójść na boisko, ale mama prosi i on to robi. Na końcu nawet nie jest tak źle: okazuje się, że też się dobrze bawił razem z młodszym rodzeństwem.
To są różne role, które pokazują nam, co to znaczy tworzyć jedność, co to znaczy być pokornym, zejść do poziomu drugiego. Na razie nie musimy wszystkiego rozumieć: wystarczy ufać, słuchać. I to „udawanie” nie jest udawaniem kłamliwym, ale „udawaniem” miłości, która tworzy coś nowego. Tak Jezus postępuje nie tylko tutaj. To jest tajemnica Jego miłości i Ojciec Niebieski, który widzi, że na tej ziemi dzieją się takie rzeczy jak w niebie, już nie „wytrzymuje”. W tej radości niebo się otwiera: Ten jest mój Syn umiłowany…
