„Sprawiedliwe” – jakie trudne słowo! Młody człowiek walczy o sprawiedliwość – „To niesprawiedliwe…”. Takie używanie tego słowa jest nam znane. Ale wiemy z Pisma świętego, że tam to słowo jest używane różnie. Jeżeli jest mowa o sprawiedliwych Starego Testamentu, to chodzi o tych, którzy służyli Bogu tak, jak potrafili najlepiej, byli wierni tradycji, posłuszni. My chyba nazwalibyśmy ich świętymi. Inny przykład sprawiedliwości to święty Józef. W tym momencie wyraz sprawiedliwość jest używany w tym znaczeniu, że Józef był miłosierny, szlachetny, miał wielkie serce. Wyraz sprawiedliwość może więc oznaczać to wszystko. Jeżeli Jezus wymaga od świętego Jana, aby był sprawiedliwy, wypełnił wszystko, co sprawiedliwe, to wymaga zaufania, wymaga, aby zrobił coś, czego sens na razie nie jest dla niego jasny. Jezus wymaga, żeby Jan stworzył Mu jedność.
Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego na Niego. Ukazuje się tutaj to, co zawsze istniało, tylko zwykli ludzie nie mogli tego widzieć, tak jak my nie możemy widzieć fal radiowych czy telewizyjnych. Nikt ich nie widzi, a jednak one są. Tak samo Duch Święty cały czas był nad Jezusem, który cały czas był Synem Umiłowanym, cały czas był w jedności z Ojcem Niebieskim, ale było to niewidoczne dla oczu ludzi. Jednak, gdy Jezus dał taki wielki przykład pokory i wymagał pokory, i Jan zgodził się – w tym momencie, po ludzku mówiąc, Pan Bóg już „nie wytrzymał” w niebie. Otworzył ten obraz – i pokazał, co się kryje za Jezusem: był widoczny Ojciec (przynajmniej słychać było Jego głos) i Duch Święty, chociaż w symbolicznej postaci gołębicy.
