Wielkość Boga w nicości człowieka

Zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. (Ga 4, 4-5)

Jezus przychodzi zamieszkać tam, gdzie nikt nie chce się przyjść – w moim sercu, tam, gdzie jest brzydko, gdzie jest twardo, gdzie wieje wiatr. Przychodzi do mojego serca, do Twojego serca, tam, dokąd człowieka nie można wprowadzić. Chce być właśnie tam! Nie wstydzi się tego ani nie krępuje, nie cofa się, bo dzisiaj wybiera to, co słabe i biedne.

Przygotowujemy stajenkę, aby zobaczyć siebie samych: to ja jestem tą stajenką – tak krzywy, tak biedny… Ale jest w niej Jezus, dlatego jest ona piękna i każdy czuje się dobrze – nie przez biedę, ale dzięki bogactwu Bożemu w naszej duszy przez Jezusa.
Teraz chcemy podziękować za to, że nikt nie musi ukrywać swojej biedy: lepiej jej nie ukrywać, żeby Jezus łatwiej mógł ją znaleźć. Tylko jeżeli akceptujemy naszą nędzę, nie udajemy bogactwa – przez akceptację własnej nędzy stajemy się stajenką: obecnością Jezusa. Przez akceptację słabości, ograniczeń, braków – bogactwo Boga będzie pomiędzy nami.

To, co obchodzimy w tych dniach, ma być drogowskazem przez cały rok – jak można w biedzie własnego życia doświadczyć bogactwa Boga dzięki Krwi Chrystusa, dzięki temu, że Pan Bóg wybrał szopkę, aby stać się człowiekiem. To jest nasze szczęście, nasze powołanie – ta wielkość Boga w nicości człowieka. Bo Pan Bóg stał się człowiekiem, aby każdy z nas stał się człowiekiem.

(O. W. Wermter, z homilii 24.12.1994)

 

Idąc przez Adwent ze św. Józefem

(…) Józefie, synu Dawida (Anioł mówi bardzo uroczyście!) – nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki (według prawa Maryja już była jego Małżonką, byli już po ślubie), albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Nie chodzi więc o brak wierności, ale o głębszy plan, o ingerencję samego Boga. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus. To ty nadasz Mu imię, bo ty będziesz dla Niego ojcem, przynajmniej wobec prawa, wobec opinii ludzkiej, wobec zadań do spełnienia – wychowanie, opieka nad rodziną: nad Jezusem, nad Maryją. Czytaj dalej Idąc przez Adwent ze św. Józefem

Szkoła pokory – lekcja szósta

Nie wpada w gniew i zgorzknienie, kto samego siebie uważa za małego.
(29 listopada)
Wiele kłopotów pomiędzy ludźmi wynika z tego, że człowiek przecenia i wywyższa samego siebie. Stąd bierze się gniew, skłócenie, obraza itp. Człowiek chciałby wywyższyć siebie, patrząc na innych z góry i szukając wszystkiego, co u innych jest słabe. Dla własnych błędów znajduje jednak zawsze jakieś usprawiedliwienie.
Pokora jednak postępuje inaczej: Czytaj dalej Szkoła pokory – lekcja szósta

Mała szkoła pokory

Już za kilka dni, 24 listopada, zaczynamy w naszej Duchowej Rodzinie przygotowanie do świąt Bożego Narodzenia. Nie chodzi o pieczenie ciastek i robienie ozdób choinkowych. To też jest ważne, ale uwaga – może przesłonić istotę świąt. Dlatego proponujemy „Małą szkołę pokory” jako codzienne ćwiczenie na ten czas.

Kto rzeczywiście stara się żyć wiarą, pyta ciągle na nowo: „Jak mogę brać udział w Królestwie Bożym? Jak wejść do nieba? Jak mogę stać się szczęśliwy? Jak mogę być sobą…? – Te zasadnicze pytania naszego życia są ważne nie tylko w młodości, nie tylko w momencie wyboru szkoły, zawodu, powołania czy prawdziwych przyjaciół. Na te wszystkie pytania można odpowiedzieć jednym słowem: pokora.

 

Modlitwa za zmarłych

Ojcze w niebie, od Ciebie pochodzi nasze życie i do Ciebie każdy wróci. Dałeś nam ten pobyt na ziemi, abyśmy się przygotowali na udział w Twojej wiecznej miłości. Nie zawsze wykorzystujemy dobrze ten czas i niektórzy – niestety – odrzucają Twoją przyjaźń. Inni pragną być u Ciebie, szukając prawdy, sprawiedliwości i dobroci, ale ludzka słabość plami czystość duszy. Dlatego muszą po śmierci najpierw przeżyć okres oczyszczenia, zanim będą mogli spotkać się z Tobą twarzą w twarz.

Prosimy więc za wszystkich naszych zmarłych, którzy cierpią w czyśćcu, widząc jasno w świetle Twojej miłości własną niewdzięczność, zaniedbania i grzechy ziemskiego życia. Ojcze Miłosierdzia, uwolnij z cierpienia tych, za których Twój Umiłowany Syn przelał swoją Najdroższą Krew na zadośćuczynienie.

Wiemy, że puste słowa i wielomówstwo nie pomogą ani nie uratują naszych zmarłych. Dlatego chcemy ofiarować razem z Krwią Chrystusa również naszą krew jako znak miłości i solidarności. Niech trud naszej pracy, wierność przykazaniom Bożym, cierpliwość w cierpieniu i wzajemna miłość przebiją granice śmierci i przyczynią się do szybkiego i pełnego zjednoczenia się naszych zmarłych z Tobą.

Prosimy przede wszystkim za tych, którym winniśmy szczególną wdzięczność, od których otrzymaliśmy życie, wiarę lub inne dobrodziejstwa. Spójrz także w Twoim miłosierdziu na tych, o których nikt nie pamięta. Amen.

Modlitwa o miłość, która uzdrawia i uwalnia

Dobry Ojcze w niebie, z miłości mnie stworzyłeś, z miłości odkupiłeś mnie Krwią Twojego Syna, z miłości obdarowałeś mnie Twoim Świętym Duchem podczas chrztu świętego i bierzmowania.
Jestem dziełem Twojej miłości – a jednak tak trudno jest mi kochać jak Ty i jako Twoje dziecko dawać świadectwo o Twojej miłości.
Daj mi na nowo Twoją miłość, abym stał się zdrowy i wolny od moich wewnętrznych zranień, blokad i innych obciążeń. Niektóre z tych „ciężarów” odziedziczyłem po moich przodkach, inne powstały we wczesnym dzieciństwie, jeszcze innym sam jestem winien.
Naucz mnie kochać, tak jak Ty kochasz, abyś patrząc na mnie mógł powiedzieć: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie!” (Mt 3, 17).
Pozwól mi patrzeć na Jezusa, abym uczył się kochać prawdziwie: On był dobry dla wszystkich, szczególnie dla dzieci, dla biednych, chorych i zagubionych.
Jezus z miłości pozwolił na to, aby zostać wyszydzonym, zdradzonym i ubiczowanym – i to wszystko ofiarował dla odkupienia ludzi.
Jezus przebaczył wszystko i wszystkim – nawet wtedy, gdy przybijali Go do krzyża.
Ojcze Niebieski, pozwól mi przyjąć Ducha Świętego, Ducha miłości i pojednania, Ducha pocieszenia i miłosierdzia, abym mógł otwierać się tutaj i dzisiaj na Twoją miłość, abym przekazując Twoją miłość mógł sam stać się zdrowy i wolny, uleczony i odnowiony, radosny i szczęśliwy.
Maryjo, Matko Pięknej Miłości, módl się za mnie i za nas wszystkich. Amen.

Modlitwa o ochronę przez Krew Chrystusa

Panie Jezu Chryste, opieczętuj mnie swoją Przenajdroższą Krwią

Uwolnij mnie od wszelkiego zła, opieczętuj mnie przeciwko złu i ochroń mnie przed wszelkim złem. Z całego serca żałuję za moje grzechy. Proszę Cię, Panie, wypędź ze mnie wszystko, co mogłoby być przyczyną złego. Rozerwij także wszystkie kajdany, które wciąż jeszcze mnie zniewalają, i oczyść mnie wewnętrznie i zewnętrznie swoją Przenajdroższą Krwią. Panie Jezu Chryste, opieczętuj swoją Przenajdroższą Krwią także mojego ducha i duszę, moje serce
i rozum, moje ciało i mnie całego. Czytaj dalej Modlitwa o ochronę przez Krew Chrystusa

Z pokorą i mądrością

Komentarz do Ewangelii z niedzieli 20 sierpnia 2017 (Mt 15, 21-28)

Żaden Izraelita nie mógł mieć kontaktów z poganami, było to zabronione. „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom, a rzucić psom”. Jezus jak zwykle mówi obrazowo. Porównuje swoją działalność charytatywną, powiedzielibyśmy dzisiaj (pomoc dla chorych, opętanych) z karmieniem najpierw dzieci, a potem psów. To jest naprawdę obraźliwe! Najpierw dzieci – to są rodacy, z własnego kraju, a potem psy – obcy.

Czytaj dalej Z pokorą i mądrością