Niedziela Słowa Bożego

Czy Słowo Życia ma taką moc, aby odmienić życie człowieka? Co trzeba zrobić, aby tego doświadczyć?

Słowo Życia ma taką siłę, bo jest w nim sam Bóg – Duch Święty. Ale Pan Bóg nie będzie mógł działać, jeżeli Mu na to nie pozwolimy. Słowo Życia ma szansę działania w nas o tyle, o ile mamy wiarę, zaufanie i gotowość… Trzeba z zaufaniem nosić w sercu to Słowo i stosować je.

Życie zmienia się nie przez magiczne zaklęcie. Chodzi o to, aby pozwolić Duchowi Świętemu działać przez Słowo Boże. Tylko Duch Święty może w nas coś zmienić – jeżeli Mu na to pozwolimy. Za każdym razem, gdy przypominamy sobie o Słowie Życia i przyjmujemy je – na przykład w homilii, w czytaniu duchowym albo w rozmyślaniu – przyjmujemy Ducha Świętego i prosimy Go, aby zmienił coś w nas. On jest w stanie zmienić nasze życie, jeżeli jesteśmy gotowi na współdziałanie z Nim.

Chleb zanurzony w mleku nasiąka nim tak, że prawie staje się mlekiem. W podobny sposób chcemy „wchłonąć” Słowo Boże, Ducha Świętego, mądrość Bożą we własne życie, we własne serce. Pragniemy uczynić to do takiego stopnia, że nasz „suchy chleb” stanie się smaczny, to znaczy nasze życie przemieni się, będziemy w stanie inaczej reagować, potrafimy zrobić to, czego nie potrafilibyśmy dokonać o własnych siłach. (ww)

Profesje wieczyste sióstr Służebnic Przenajświętszej Krwi, 14.09.2019

Profesje wieczyste sióstr Służebnic Przenajświętszej Krwi w Aufhausen, 14.09.2019

Dzisiejsze święto ma dla nas wielorakie znaczenie. Znalezienie Krzyża Świętego w czwartym wieku w Jerozolimie, poświęcenie na tym miejscu bazyliki i wystawienie Krzyża Świętego do publicznego kultu stanowią tło historyczne dzisiejszej liturgii. Dziękujemy za nieskończoną miłość Boga, który cieszy się szczególnie zawsze wtedy, gdy razem z Duchem Świętym nazywamy go: „ABBA, kochany Ojcze”. ON bowiem posłał swojego jedynego, ukochanego Syna na świat i na krzyż, aby uwolnić nas od winy źle wykorzystanej wolności i uczynić nas zdolnymi do udziału w chwale nieba. Już w pierwszym czytaniu słyszeliśmy, że od grzechów i udręk uwalniają nas nie jakiejś ciemne środki magiczne, ale jedynie pokorne i pełne zaufania spojrzenie na znaki zbawienia, które daje sam Bóg. Następnie w Ewangelii sam Jezus powiedział, że On sam, wywyższony na krzyżu, jest prawdziwym znakiem zbawienia, który wybawia nas od problemów tego świata, gdy przez wiarę otwieramy się na Miłość Boga. Czytaj dalej Profesje wieczyste sióstr Służebnic Przenajświętszej Krwi, 14.09.2019

Wobec tego nie można milczeć!

Od lat wzrasta świadomość o zabójstwie, które dzisiaj dokonuje się na niewinnym życiu pod sercem matki. Oczywiście, nie można tego uogólniać, ale jest to przytłaczające, jak wysokie są oficjalne, a o ile straszniejsze są „ciemne” nielegalne liczby w tym kontekście. Przeogromna wina ciąży na ludzkości! Jeśli nie byłoby Krwi Chrystusa, musielibyśmy zwątpić, stracić nadzieję. Nie chodzi tutaj jednak o poddanie się, o rezygnację, lecz o ratowanie tego, co jest jeszcze do ratowania. Za kogo zatem chcemy wstawiać się w modlitwie? Jak w ogóle mamy o tym myśleć? Co można uczynić? Tak, można więcej uczynić od samej modlitwy (…)
Nie jest naszym zadaniem, naszym prawem jakkolwiek osądzać – czy to pojedynczych ludzi czy też błędy w dziedzinie medycyny lub sądownictwa. Ale możemy i mamy być światłami. Światłami w ciemności – i to zmienia już dużo. Nie możemy w nocy przez jakieś poczynania rozświetlić całego świata, ale możemy postawić „latarnie”. Wtedy już można jakoś dotrzeć do domu. Nie trzeba znaleźć się gdzieś w przydrożnym rowie. Możemy być światłami. I przypominam po raz kolejny często cytowane słowa: „Lepiej zapalić jedno światło niż narzekać na ciemności w nocy” (…)
                                               (o. Winfried M. Wermter, fragmenty homilii, 28.12.2013)

Całość homilii do odsłuchania tutaj.