Życzenia bożonarodzeniowe

Dziękując oczekujemy Tego,
Który ma przyjść,
a jednak już jest –

Prosząc szukamy pomocy,
chociaż wierzymy,
że potrzebujemy również
tego, co ciężkie –

Uwielbiając padamy na kolana
przed Dzieciątkiem,
które w swojej niemocy
daje nam pokój.

Jezus przychodzi jako Książę pokoju.
Przynosi pokój, jakiego świat dać nie może,
jakiego nie można kupić za żadne pieniądze.
Jezus zapłaci za niego najwyższą cenę.
Prawdziwy pokój to pokój przez Krew Jego Krzyża.

W sercu każdego z nas jest głęboka tęsknota za pokojem, za prawdziwym pokojem. Często cierpimy, nie wiedząc, jak znaleźć ten pokój.

Patrzmy na Świętą Rodzinę – Józef, Maryja i Jezus pośrodku nich – Książę pokoju.
Tam jest pokój, mimo biedy, niewygody, bezdomności… wszystkiego co po ludzku patrząc powinno ten pokój zniszczyć.
A pokój narodzi się w sercu tego, kto jak Maryja powie „TAK” temu wszystkiemu, co przynosi każda kolejna chwila – czy to radość, ciężar, a może nawet krzyż…
Pokój narodzi się w sercu tego, kto jak święty Józef zgodzi się na to, co Pan Bóg dla niego planuje – nawet jeśli teraz nie widzi tego jasno albo nie rozumie…
Życzymy, aby spojrzenie na betlejemski żłóbek umocniło w nas wiarę, że Jezus – Zbawca – wchodzi ze swoim pokojem w najciemniejsze zakątki życia, że swoim pokojem umacnia i rozjaśnia też wszystko co dobre i piękne.
I niech Jego pokój staje się też poprzez nas darem dla tych, z którymi się spotykamy.

Wielkość Boga w nicości człowieka

Zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. (Ga 4, 4-5)

Jezus przychodzi zamieszkać tam, gdzie nikt nie chce się przyjść – w moim sercu, tam, gdzie jest brzydko, gdzie jest twardo, gdzie wieje wiatr. Przychodzi do mojego serca, do Twojego serca, tam, dokąd człowieka nie można wprowadzić. Chce być właśnie tam! Nie wstydzi się tego ani nie krępuje, nie cofa się, bo dzisiaj wybiera to, co słabe i biedne.

Przygotowujemy stajenkę, aby zobaczyć siebie samych: to ja jestem tą stajenką – tak krzywy, tak biedny… Ale jest w niej Jezus, dlatego jest ona piękna i każdy czuje się dobrze – nie przez biedę, ale dzięki bogactwu Bożemu w naszej duszy przez Jezusa.
Teraz chcemy podziękować za to, że nikt nie musi ukrywać swojej biedy: lepiej jej nie ukrywać, żeby Jezus łatwiej mógł ją znaleźć. Tylko jeżeli akceptujemy naszą nędzę, nie udajemy bogactwa – przez akceptację własnej nędzy stajemy się stajenką: obecnością Jezusa. Przez akceptację słabości, ograniczeń, braków – bogactwo Boga będzie pomiędzy nami.

To, co obchodzimy w tych dniach, ma być drogowskazem przez cały rok – jak można w biedzie własnego życia doświadczyć bogactwa Boga dzięki Krwi Chrystusa, dzięki temu, że Pan Bóg wybrał szopkę, aby stać się człowiekiem. To jest nasze szczęście, nasze powołanie – ta wielkość Boga w nicości człowieka. Bo Pan Bóg stał się człowiekiem, aby każdy z nas stał się człowiekiem.

(O. W. Wermter, z homilii 24.12.1994)

 

Idąc przez Adwent ze św. Józefem

(…) Józefie, synu Dawida (Anioł mówi bardzo uroczyście!) – nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki (według prawa Maryja już była jego Małżonką, byli już po ślubie), albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Nie chodzi więc o brak wierności, ale o głębszy plan, o ingerencję samego Boga. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus. To ty nadasz Mu imię, bo ty będziesz dla Niego ojcem, przynajmniej wobec prawa, wobec opinii ludzkiej, wobec zadań do spełnienia – wychowanie, opieka nad rodziną: nad Jezusem, nad Maryją. Czytaj dalej Idąc przez Adwent ze św. Józefem

Szkoła pokory – lekcja szósta

Nie wpada w gniew i zgorzknienie, kto samego siebie uważa za małego.
(29 listopada)
Wiele kłopotów pomiędzy ludźmi wynika z tego, że człowiek przecenia i wywyższa samego siebie. Stąd bierze się gniew, skłócenie, obraza itp. Człowiek chciałby wywyższyć siebie, patrząc na innych z góry i szukając wszystkiego, co u innych jest słabe. Dla własnych błędów znajduje jednak zawsze jakieś usprawiedliwienie.
Pokora jednak postępuje inaczej: Czytaj dalej Szkoła pokory – lekcja szósta

Mała szkoła pokory

Już za kilka dni, 24 listopada, zaczynamy w naszej Duchowej Rodzinie przygotowanie do świąt Bożego Narodzenia. Nie chodzi o pieczenie ciastek i robienie ozdób choinkowych. To też jest ważne, ale uwaga – może przesłonić istotę świąt. Dlatego proponujemy „Małą szkołę pokory” jako codzienne ćwiczenie na ten czas.

Kto rzeczywiście stara się żyć wiarą, pyta ciągle na nowo: „Jak mogę brać udział w Królestwie Bożym? Jak wejść do nieba? Jak mogę stać się szczęśliwy? Jak mogę być sobą…? – Te zasadnicze pytania naszego życia są ważne nie tylko w młodości, nie tylko w momencie wyboru szkoły, zawodu, powołania czy prawdziwych przyjaciół. Na te wszystkie pytania można odpowiedzieć jednym słowem: pokora.

 

Modlitwa za zmarłych

Ojcze w niebie, od Ciebie pochodzi nasze życie i do Ciebie każdy wróci. Dałeś nam ten pobyt na ziemi, abyśmy się przygotowali na udział w Twojej wiecznej miłości. Nie zawsze wykorzystujemy dobrze ten czas i niektórzy – niestety – odrzucają Twoją przyjaźń. Inni pragną być u Ciebie, szukając prawdy, sprawiedliwości i dobroci, ale ludzka słabość plami czystość duszy. Dlatego muszą po śmierci najpierw przeżyć okres oczyszczenia, zanim będą mogli spotkać się z Tobą twarzą w twarz.

Prosimy więc za wszystkich naszych zmarłych, którzy cierpią w czyśćcu, widząc jasno w świetle Twojej miłości własną niewdzięczność, zaniedbania i grzechy ziemskiego życia. Ojcze Miłosierdzia, uwolnij z cierpienia tych, za których Twój Umiłowany Syn przelał swoją Najdroższą Krew na zadośćuczynienie.

Wiemy, że puste słowa i wielomówstwo nie pomogą ani nie uratują naszych zmarłych. Dlatego chcemy ofiarować razem z Krwią Chrystusa również naszą krew jako znak miłości i solidarności. Niech trud naszej pracy, wierność przykazaniom Bożym, cierpliwość w cierpieniu i wzajemna miłość przebiją granice śmierci i przyczynią się do szybkiego i pełnego zjednoczenia się naszych zmarłych z Tobą.

Prosimy przede wszystkim za tych, którym winniśmy szczególną wdzięczność, od których otrzymaliśmy życie, wiarę lub inne dobrodziejstwa. Spójrz także w Twoim miłosierdziu na tych, o których nikt nie pamięta. Amen.

Modlitwa o jedność

Panie Jezu Chryste, na krzyżu dałeś Twoją Najdroższą Krew, aby zjednoczyć niebo i ziemię, i wszystkich ludzi pomiędzy sobą. Tak bardzo pragnąłeś jedności, że w dniu przed śmiercią dałeś nam w Eucharystii Twoje Ciało i Twoją Krew jako źródło Boskiej miłości. Otworzyłeś głębię Twojego Serca, modląc się za nas do Ojca Niebieskiego, „aby wszyscy stanowili jedno”.
Ale Twój świat, tak drogo odkupiony, jest podzielony, pełen skłócenia i wojen. Nawet ci, którzy noszą Twoje imię i służą Ci w różnych Kościołach, jeszcze nie w pełni potrafią dać światu świadectwo jedności.
Prosimy o przebaczenie za nasze grzechy, za brak pokory i otwartości, który spowodował albo przedłuża rozłam Twojego Mistycznego Ciała.
Pragniemy mocą Twojej Najświętszej Krwi przyczyniać się do budowania jedności. Chcemy zaczynać od siebie, we własnej rodzinie, parafii, szkole, w pracy i tam, gdzie jesteśmy odpowiedzialni.
Nie chcemy pytać, kto jest winny, kto popełnił błąd, kto zaczął… Pragniemy raczej płacić własną krwią, aby stworzyć jedność razem z Tobą i tak jak Ty.
Prosimy o Twojego Ducha, abyśmy mogli widzieć, co prowadzi do jedności, abyśmy umieli dostrzegać dobro w każdym człowieku, abyśmy potrafili „siedemdziesiąt siedem razy” przebaczać i w ten sposób mieli nadzieję znaleźć przebaczenie u Ciebie.
Ty sam – obecny pomiędzy nami przez wzajemną miłość – bądź naszą jednością, która jest chwałą Boga i świadectwem wiary dla świata. Amen.

Tydzień Misyjny

Tydzień misyjny obchodzony w Kościele jest dobrą okazją, aby nie tylko pamiętać o tych, którzy pracują na misjach, ale także o tym, że każdy z nas jest powołany do tego, aby być misjonarzem – świadkiem Chrystusa – żywym znakiem Jego miłości. Dlatego przypominamy kilka naszych zasad misyjnych:

Wszystko jest okazją do misji!

 

Nie mów o Panu Bogu, dopóki inni nie pytają, ale żyj tak, aby zaczęli pytać.

 

Nie ten jest największym misjonarzem, kto mówi lub podróżuje najwięcej, ale ten, kto najbardziej kocha!