Jak adorować krzyż?

Rozważanie na Wielki Piątek

Szczytowym momentem tego nabożeństwa jest adoracja krzyża. Jak można adorować krzyż? Krzyż to przecież znak hańby, straty, śmierci. A jednak wiara mówi, że krzyż to znak zwycięstwa, triumfu, życia. Co mówi nasze doświadczenie życiowe? Czy nie jest tak, że każdy boi się krzyża? Czyż my sami nie robimy wszystkiego, aby uniknąć go albo przynajmniej trochę ulżyć sobie w niesieniu go? Zwykle tak właśnie jest. Ale to jeszcze nie wszystko. (…) Zapraszam do tego, aby każdy spojrzał na własne życie. Jak dobrze by było, gdyby każdy odkrył coś, co dla niego było w tym roku ciężkie, a za co mógłby uczciwie i z całego serca dziękować – cierpienie, które stało się błogosławieństwem… O to właśnie chodzi, gdy mówimy o dziękczynieniu wobec krzyża.

Ale to jeszcze nie wszystko. Adoracja krzyża znaczy jeszcze więcej. Co to jest „adoracja”? Adorując, pokazujemy na zewnątrz to, co ma dziać się wewnątrz, w sercu. Klękamy i całujemy obraz, figurę Ukrzyżowanego. Klęknięcie nie jest wyrazem samej tylko kapitulacji: nie wiem co robić dalej, poddaję się. Jest w tym coś takiego, ale jest też więcej. Prawdziwa adoracja to uznanie Adorowanego za Pana, i to z miłości – z przekonania i z miłości. Adoracja znaczy: ja jestem niczym wobec Ciebie, moja wolność polega na tym, że oddaję się Tobie; moje szczęście – to należeć do Ciebie. To jest adoracja.

Jeżeli dzisiaj adorujemy krzyż, to nie chodzi tu o znak, o materiał – chodzi o Tego, który za tym stoi, chodzi o Boga, który stał się człowiekiem i Zbawicielem przez własną Krew. Jeżeli dzisiaj adorujemy Tego, który jest dla nas wszystkim, niech ten moment adoracji będzie momentem zaufania do końca, z przekonania serca. I dlatego oprócz klęknięcia jest też pocałunek – wyraz miłości. Czujemy, że taki akt, taki moment jest jednak czymś więcej, niż potrafimy zrobić. Wiemy, że jest to bardziej darem Boga, niż czymś, co zależy od nas. Kto o własnych siłach, kierując się własnym rozumem może w ten sposób oddać się Panu Bogu? Gdybyśmy to potrafili, byłoby to szczytowym momentem naszego życia. Dzisiaj uczynimy to przez znak liturgiczny. Chcemy w ten sposób powiedzieć: „Panie, daj mi tę łaskę, chciałbym adorować Ciebie na krzyżu, bo wierzę Twojej miłości, która jest wszechmocna. Ty jesteś sensem mojego życia, chociaż jeszcze nie potrafię żyć w ten sposób. Pragnę wierzyć Tobie, pragnę być Twoim, cały Twój”.

Zapraszam dzisiaj do tego momentu dziękczynienia – i oddania się. Niech ta prosta procesja, klęknięcie, pocałunek będzie początkiem nowego życia, nowej wiary, nowej nadziei. Ten rytuał niech będzie znakiem pragnienia. Czy Jezus, który ukrzyżowany wołał: „Pragnę!”, nie pragnął czuć też mojej, twojej duszy, czy nie pragnął twojej wiary, twojej miłości? Niech nasze klęknięcie przed krzyżem będzie takim wyrazem pragnienia również z naszej strony, niech Jezus Ukrzyżowany czuje, że pragniemy właściwej wiary, właściwej nadziei, właściwej miłości, że pragniemy prawdziwie adorować Krew Chrystusa, że pragniemy prawdziwie kochać mocą Ukrzyżowanego – jak On i razem z Nim. Amen.

o. W. Wermter, 9.04.1993 r., Wielki Piątek