Maryja – Żywy Kielich

Na czuwaniu Duchowej Rodziny na Jasnej Górze 11 lipca br. ks. Józef Godlewski CPPS wygłosił konferencję nt. “Maryja – Żywy Kielich”. Poniżej zamieszczmy tekst na pogłębienie tego tematu.

Podobnie jak w życiu Matki Bożej można widzieć przede wszystkim trzy główne etapy: Nazaret – Golgota – Wieczernik, tak też Msza święta zawiera trzy główne etapy: Przygotowanie darów – Przeistoczenie – Komunia Święta. W Eucharystii powołanie Maryi i nasze powołanie łączą się ze sobą…

Przygotowanie darów – Nazaret
Gdy podczas Eucharystii ministranci przynoszą do ołtarza kielich, ksiądz najpierw oczyszcza go puryfikaterzem. Ten moment oczyszczenia jest bardzo ważny. Dopiero potem ksiądz wlewa do już całkowicie czystego kielicha wino, dodając symboliczną kropelkę wody. W taki sposób przygotowuje nowy dar.
Coś podobnego widzimy w życiu Maryi: Pan Bóg od samego początku oczyścił Ją jakby kielich. Ten szczególny dar Jej czystości nazywamy Niepokalanym Poczęciem. Maryja została stworzona jako Niepokalana: Pan Bóg nie pozwolił, by w Niej, na Jej duszy był chociażby najmniejszy „pyłek”! Miała być całkowicie czysta, zanim zaczęło się Jej „przygotowanie darów”.

Gdy kielich jest już oczyszczony, kapłan bierze wino. Może ono być bardzo różnej jakości i mieć różnoraki smak: cierpki, kwaśny, czasami też słodki… Pan Jezus jest cierpliwy: przyjmuje każde wino. Także tutaj widzę podobieństwo z życiem Maryi: Ona, która była całkowicie czysta, w Nazarecie mogła w pełni przyjąć plany Pana Boga. Sama inaczej wyobrażała sobie własne życie, ale Pan Bóg po prostu „wlał” w Nią swoje „wino”: swoje wymagania, swoją Wolę – i Ona była na to całkowicie gotowa. Pytała jeszcze anioła, ale gdy usłyszała jego odpowiedź, już nie miała wątpliwości: Oto ja służebnica Pańska (Łk 1, 38).

Jak kielich jest otwarty do góry, dla Boga, tak Maryja jest takim „żywym kielichem” – czystym, otwartym i gotowym na wszystko. Przeżywa swoje przygotowanie darów, a potem dziękczynienie za nie i oddanie się Panu Bogu: Oto ja służebnica Pańska.
Ten moment jest bardzo ważny także w naszym życiu na wzór Maryi. Zanim pójdziemy na Mszę Świętą, mamy się oczyścić. Nasze podstawowe oczyszczenie dokonuje się przez chrzest; później odnawiamy łaskę tego sakramentu przez dobrą spowiedź, która oczyszcza nas z ostatnich „pyłków”. Także na początku Mszy Świętej jest jeszcze moment oczyszczenia, który nazywa się aktem pokutnym (Panie, zmiłuj się nad nami…, Spowiadam się Bogu… albo odpowiedni śpiew lub jakaś inna modlitwa liturgiczna, na przykład psalmy). Dopiero potem wchodzimy w Eucharystię – aby na nowo przyjąć Wolę Bożą przez Słowo Boże, przez otwartość na to, co Pan Bóg chce nam dać, co chce zdziałać w naszym życiu, podobnie jak w życiu Maryi. On czeka na to, byśmy byli gotowi przyjąć wszelkie rodzaje wina: nie tylko słodkie, ale też cierpkie, kwaśne… – nie wiadomo, co Bóg tym razem, dzisiaj będzie chciał wlać do naszego „kielicha”.

Przeistoczenie – Golgota
Następny krok w liturgii Mszy Świętej to przeistoczenie. Kapłan bierze złożone dary, modli się nad nimi – i chleb staje się Ciałem Chrystusa, a wino Jego Krwią.
W życiu Maryi najbardziej podobny moment widzimy na Golgocie, gdy stała pod Krzyżem Syna. Maryja czasami jest przedstawiona bardzo blisko Ukrzyżowanego Jezusa, z kielichem w rękach. Jest to symbol, który tłumaczy Jej życie, Jej postawę. Maryja na Golgocie sama była jakby żywym kielichem, który stoi pod Krzyżem i przyjmuje Krew Chrystusa – przez to, że nadal kocha, nadal ma prawdziwą nadzieję, zaufanie, pewność serca, że będzie dobrze… Dlatego stoi i wierzy dalej, ufa dalej, kocha dalej. Tak w Jej sercu dokonuje się przeistoczenie „wina”, które było w tym momencie bardzo cierpkie, bardzo nieprzyjemne, bolesne. To, co się działo na Golgocie, wcale nie było czymś uroczystym. Po ludzku patrząc, było to bardzo straszne – najgorsze, co mogło się zdarzyć! Ale Maryja przyjęła to i kochała dalej – i to zmieniło wszystko.
Kielich Maryi był wypełniany nie dopiero na Golgocie, ale przez całe życie. Cały czas na nowo przyjmowała kropelki goryczy, była wypełniona tym cierpkim winem po brzegi, ale została przemieniona pod Krzyżem. Tam był Jej moment przeistoczenia: konsekracji życia, cierpienia w większą miłość. To właśnie nazywa się też kapłaństwem Maryi, które jest kapłaństwem wszystkich ochrzczonych, kapłaństwem wspólnym całego ludu Bożego. Polega ono na tym, by razem z Maryją, w jedności z Nią być „żywym kielichem” pod własnym dzisiejszym krzyżem. Przeżywamy różne momenty, zbieramy kropelki różnego „wina”, ale możemy je poświęcić, konsekrować – przez to, że wierzymy, ufamy i kochamy jak Maryja, i to zmienia ich istotę.
Niestety, człowiek w swojej słabości nie zawsze reaguje na trudności tak jak Maryja pod Krzyżem. Nieraz zachowujemy się niedojrzale. Jeżeli spotka nas jakaś krzywda, jakaś wielka niesprawiedliwość – narzekamy. W pewnym wierszu na ten temat jest powiedziane, że narzekanie to modlitwa do diabła. Obrazowo można wytłumaczyć to jeszcze inaczej: narzekanie to jakby dziurawienie kielicha. Co się dzieje, jeżeli ktoś zrobi w kielichu eucharystycznym dziurę? Wino wycieknie, kielich będzie pusty i przeistoczenie się nie dokona. Jeżeli jednak przynosilibyśmy pusty kielich, byłaby to obraza Pana Boga: udawalibyśmy, że coś ofiarujemy, a w rzeczywistości nie ma tam nic… Wyobraźcie sobie Mszę Świętą bez darów. Jeżeli ksiądz bierze pusty kielich, to nie ma Mszy Świętej! Muszą być dary – chociażby symboliczne.
To jest bardzo ważne także w naszym życiu. Jeżeli już jesteśmy wypełnieni różnymi „winami”, kropelkami, to broń Boże nie zróbmy dziury, nie przewróćmy kielicha, nie straćmy, nie rozlejmy wina – bo jest nam potrzebne do przeistoczenia i ofiarowania! Jeżeli ksiądz bierze kielich i zaraz po przeistoczeniu go podnosi, to nie tylko po to, aby wszyscy widzieli. Chodzi też o coś więcej – chodzi o gest ofiary. Ma być widoczne, że chcemy podarować coś Panu Bogu.
Kielich naszej goryczy, który przeszedł przez przeistoczenie, staje się czymś innym. Jest w nim już nie cierpkie wino, ale Krew Chrystusa. Tak samo w naszym sercu, jak w sercu Maryi, dokonuje się konsekracja…

Komunia Święta – Wieczernik
I jeszcze jeden krok dalej: Maryja pomiędzy Apostołami w Wieczerniku. Pismo Święte nie mówi o tym, czy Jezus odwiedził Ją po Zmartwychwstaniu. Na pewno nie było Jej łatwo. Nie miała dużo czasu dla siebie, przebywając w domu świętego Jana, pomiędzy Apostołami, wśród całego grona pierwszych chrześcijan. Miała co robić w tej rodzinie i to nie tylko od strony praktycznej (bo też trzeba było coś ugotować) – chyba poświęcała jeszcze więcej czasu, by podtrzymać na duchu uczniów Jezusa.
Wyobrażam sobie, że samo trwanie Maryi pomiędzy pierwszymi chrześcijanami nie było łatwe. Musiała naprawdę dawać z siebie wszystko. Łatwiej byłoby dla Niej, gdyby mogła wycofać się gdzieś do Betanii, do Marty i Marii albo do Nazaretu, do krewnych, u których można byłoby odpocząć, jeszcze raz przecierpieć, przemodlić to wszystko, „pozbierać się” – i na razie nikogo nie widzieć, z nikim nie rozmawiać. A jednak nie zastrzegła sobie na to czasu, „nie wzięła urlopu”. Musiała i chciała wytrzymać tam, gdzie było Jej w tej chwili najtrudniej: z Apostołami. I znowu była, obrazowo mówiąc, kielichem, wypełnionym już nie winem, ale Krwią Chrystusa. Miała w sercu cierpienie, przemienione w większą miłość, którą cały czas rozdawała. Była to Jej żywa Komunia Święta, udzielana wszystkim. Każdy, kogo spotykała, mógł „przyjąć łyk” tej miłości – obecnej w Niej Krwi Chrystusa. Przez to przeistoczenie stała się innym człowiekiem, stała się wypełnionym i przemienionym kielichem i każdy mógł zaczerpnąć z Niej miłości Bożej, nowego, prawdziwego życia. To jest dar Komunii Świętej: kielich, który jest rozdawany.
Gdy udzielana jest Komunia święta pod dwoma postaciami przez zanurzenie Świętej Hostii w kielichu, to wszyscy otrzymują liturgicznie przynajmniej kropelkę Krwi Chrystusa. Jest to symboliczny, a jednak bardzo wymowny znak: każdy przyjmuje z kielicha miłość Bożą, która stała się dotykalna w Krwi Chrystusa…
Również my, jeżeli wytrzymamy pod naszym krzyżem życiowym i przeżyjemy przeistoczenie, stajemy się kielichem i każdy, kogo spotykamy, z kim rozmawiamy albo do kogo może tylko się uśmiechamy (albo nawet tego nie robimy, tylko jesteśmy obecni) – każdy przyjmuje do własnego serca kropelkę miłości Bożej, bo nasza miłość i nasze cierpienie przemieniły się w miłość Boga. W ten sposób stajemy się kielichem Komunii Świętej tak jak Maryja. Ona nie głosiła homilii, w ogóle nie mówiła dużo, ale jestem przekonany, że sama Jej obecność była ciągłą Komunią Świętą dla wszystkich. Przyjęli od Niej nie tylko trochę pomocy – przyjęli przez Nią Krew Bożą, miłość Bożą, pokój Boży, piękno Boże…

na podstawie tekstu o. W. Wermtera z książki “Maryja. Siostra – Matka – Królowa”.

Jedna myśl w temacie “Maryja – Żywy Kielich”

Możliwość komentowania jest wyłączona.